Zaległość alimentacyjna rzadko pojawia się z dnia na dzień.
Najczęściej zaczyna się od jednego trudniejszego miesiąca. Potem przychodzi kolejny. Niższe dochody, utrata pracy, choroba, komornik, kredyt, nowa sytuacja rodzinna, spór z drugim rodzicem, utrudnione kontakty z dzieckiem.
Czasem osoba zobowiązana do alimentów płaci część kwoty i zakłada, że skoro „coś płaci”, to sprawa nie będzie miała dalszych konsekwencji. Czasem przestaje płacić, bo uważa, że alimenty są za wysokie. Czasem mówi: „nie mam z czego”. Czasem dochodzi jeszcze poczucie krzywdy, bo kontakt z dzieckiem jest utrudniany.
To są sytuacje, które trzeba rozumieć, ale których nie warto zostawiać bez reakcji.
Jeżeli alimenty zostały ustalone wyrokiem, ugodą albo postanowieniem, obowiązek ich płacenia nadal istnieje. Samo pogorszenie sytuacji finansowej, konflikt z drugim rodzicem albo brak kontaktu z dzieckiem nie powodują automatycznie, że można przestać płacić.
Jeżeli zaległość rośnie, sprawa może trafić do komornika, a później również na policję albo do prokuratury.
Nie stać mnie na alimenty – co to oznacza w praktyce?
Wiele osób mówi: „nie płacę, bo naprawdę mnie nie stać”.
Taka sytuacja może być realna. Problem polega na tym, że samo stwierdzenie zwykle nie wystarcza. Trzeba umieć pokazać, z czego wynika brak możliwości płatności i czy osoba zobowiązana podejmowała realne działania, aby alimenty regulować choćby częściowo.
Znaczenie mogą mieć dokumenty: dochody, utrata pracy, stan zdrowia, koszty utrzymania, egzekucja komornicza, poszukiwanie zatrudnienia, przelewy częściowych kwot, korespondencja z drugim rodzicem.
Jeżeli sytuacja finansowa zmieniła się trwale, warto rozważyć sprawę o obniżenie alimentów.
Nie zastępuje jej jednak samodzielne wstrzymanie płatności.
Płacenie części alimentów – czy to wystarczy?
Płacenie części alimentów może mieć znaczenie, bo pokazuje, że osoba zobowiązana nie pozostaje całkowicie bierna.
Nie oznacza to jednak automatycznie, że problem znika.
Jeżeli wyrok przewiduje alimenty w określonej kwocie, a płatności są niższe, zaległość nadal może narastać. Druga strona może skierować sprawę do komornika albo złożyć zawiadomienie o niealimentacji.
Dlatego częściowe płatności warto dokumentować. Przelewy powinny mieć jasny tytuł. Lepiej unikać przekazywania pieniędzy gotówką bez potwierdzenia. Jeżeli poza alimentami rodzic ponosi inne koszty dziecka, również warto mieć na to dowody.
W sprawach alimentacyjnych dokumenty mają większe znaczenie niż późniejsze tłumaczenia.
Brak kontaktu z dzieckiem nie znosi alimentów
To częsty i bardzo emocjonalny temat.
Rodzic mówi: „nie widuję dziecka”, „druga strona utrudnia kontakty”, „jestem odcięty od informacji”, „płacę, a nie mam wpływu na wychowanie”.
Takie sytuacje wymagają reakcji, ale w sprawie o kontakty, władzę rodzicielską albo wykonanie kontaktów. Nie przez wstrzymanie alimentów.
Obowiązek alimentacyjny i kontakty z dzieckiem to dwie odrębne kwestie.
Jeżeli kontakty są utrudniane, trzeba to wykazać i podjąć właściwe kroki przed sądem rodzinnym. Jeżeli alimenty są za wysokie w stosunku do aktualnych możliwości, trzeba rozważyć pozew o ich obniżenie.
Samodzielne zaprzestanie płatności zwykle pogarsza sytuację. Może zostać później przedstawione jako brak odpowiedzialności za dziecko, nawet jeżeli po stronie rodzica istnieją realne problemy finansowe lub trudności w kontaktach.
Kiedy alimenty mogą stać się sprawą karną?
Nie każda zaległość alimentacyjna oznacza od razu sprawę karną.
Ryzyko pojawia się wtedy, gdy obowiązek alimentacyjny nie jest wykonywany przez dłuższy czas, zaległość narasta, a druga strona decyduje się złożyć zawiadomienie.
Wtedy osoba zobowiązana może otrzymać wezwanie na policję. Pojawiają się pytania o okres zaległości, kwoty, przyczyny niepłacenia, sytuację zawodową, dochody, majątek, egzekucję komorniczą i to, czy podejmowano próby regulowania alimentów.
Nie warto czekać z reakcją do momentu przesłuchania.
Jeżeli zaległość już istnieje, dobrze jest wcześniej zebrać dokumenty i ustalić, jak przedstawić swoją sytuację w sposób zgodny z faktami.
Wezwanie na policję w sprawie alimentów
Wezwanie na policję w sprawie niealimentacji nie powinno być traktowane jak zwykła formalność.
Przed złożeniem wyjaśnień warto ustalić:
- jakiego okresu dotyczy zarzut,
- jaka kwota zaległości jest wskazywana,
- czy toczy się egzekucja komornicza,
- jakie alimenty wynikają z wyroku, ugody albo zabezpieczenia,
- jakie płatności zostały faktycznie dokonane,
- z czego wynikały przerwy w płatnościach,
- czy sytuacja finansowa zobowiązanego uległa zmianie,
- czy został złożony pozew o obniżenie alimentów.
Wyjaśnienia powinny być oparte na dokumentach. Jeżeli alimenty były płacone częściowo, trzeba to wykazać. Jeżeli doszło do utraty pracy, trzeba przygotować dokumenty. Jeżeli zobowiązany chorował albo miał ograniczoną możliwość zarobkowania, również trzeba to udokumentować.
Nie chodzi o usprawiedliwianie wszystkiego. Chodzi o pokazanie rzeczywistej sytuacji.
Czy można obniżyć alimenty?
Tak, ale nie dzieje się to automatycznie.
Jeżeli od czasu wydania orzeczenia zmieniły się okoliczności, można rozważyć sprawę o obniżenie alimentów. Dotyczy to między innymi sytuacji, w której zmieniły się dochody, możliwości zarobkowe, stan zdrowia, koszty utrzymania albo sytuacja rodzinna.
Trzeba jednak pamiętać o jednej rzeczy: dopóki alimenty nie zostaną zmienione przez sąd albo ugodę, obowiązuje dotychczasowa kwota.
Dlatego osoba, która od miesięcy płaci mniej, ale nie złożyła żadnego wniosku ani pozwu, naraża się na narastanie zaległości.
Jeżeli rzeczywiście nie da się płacić alimentów w dotychczasowej wysokości, nie warto zwlekać z uporządkowaniem sprawy.
Co przygotować przed konsultacją?
Na konsultację warto przygotować przede wszystkim dokumenty, które pokazują pełną sytuację, a nie tylko samą zaległość.
Przydatne mogą być:
- wyrok, ugoda albo postanowienie dotyczące alimentów,
- zestawienie zaległości,
- potwierdzenia przelewów,
- dokumenty z egzekucji komorniczej,
- wezwanie z policji, jeżeli już przyszło,
- zaświadczenia o dochodach,
- dokumenty dotyczące utraty pracy,
- dokumenty z urzędu pracy,
- dokumentacja medyczna,
- potwierdzenia kosztów utrzymania,
- dowody innych wydatków ponoszonych na dziecko,
- korespondencja z drugim rodzicem,
- dokumenty dotyczące kontaktów z dzieckiem,
- krótka chronologia sytuacji finansowej i płatności.
W takich sprawach bardzo pomaga proste zestawienie: miesiąc, należna kwota, zapłacona kwota, zaległość, przyczyna braku pełnej płatności.
To pozwala zobaczyć, czy problem jest incydentalny, czy narasta od dłuższego czasu.
Czego lepiej nie robić?
Nie warto pisać do drugiego rodzica wiadomości typu: „nie zapłacę, bo nie widzę dziecka”.
Nie warto płacić gotówką bez potwierdzenia.
Nie warto ignorować komornika, wezwań z policji ani korespondencji z sądu.
Nie warto zakładać, że skoro sytuacja finansowa jest trudna, to sąd albo organy same to zrozumieją.
Nie warto też czekać, aż zaległość stanie się tak duża, że trudno będzie realnie zaproponować sposób jej spłaty.
W sprawach alimentacyjnych brak reakcji często działa na niekorzyść osoby zobowiązanej.
Gdy w tle jest konflikt o dziecko
Niealimentacja bardzo często pojawia się w szerszym konflikcie rodzinnym.
Z jednej strony jest zaległość. Z drugiej strony mogą być utrudniane kontakty, brak informacji o dziecku, spór o szkołę, leczenie, wyjazdy albo wykonywanie władzy rodzicielskiej.
Warto te sprawy rozdzielić, ale prowadzić je spójnie.
Jeżeli problemem są kontakty z dzieckiem, trzeba rozważyć działania dotyczące kontaktów. Jeżeli problemem jest zbyt wysoka kwota alimentów, trzeba rozważyć sprawę o obniżenie alimentów. Jeżeli przyszło wezwanie w sprawie niealimentacji, trzeba przygotować dokumenty do sprawy karnej.
Jedno nie powinno być pretekstem do zaniedbania drugiego.
Kiedy warto skonsultować sprawę z adwokatem?
Konsultacja jest wskazana, gdy alimenty nie są płacone w pełnej wysokości, zaległość narasta, przyszło wezwanie z policji, toczy się egzekucja komornicza albo sytuacja finansowa osoby zobowiązanej istotnie się zmieniła.
Warto skonsultować sprawę także wtedy, gdy osoba zobowiązana chce złożyć pozew o obniżenie alimentów, ale nie wie, jakie dokumenty będą potrzebne i czy ma to sens w konkretnej sytuacji.
Konsultacja nie zawsze oznacza spór. Czasem jej celem jest ocena dokumentów, ustalenie kolejności działań i ograniczenie ryzyka dalszych konsekwencji.
Podsumowanie
Jeżeli osoba zobowiązana do alimentów nie płaci ich w pełnej wysokości, nie powinna czekać, aż problem sam się rozwiąże.
Zaległość alimentacyjna może prowadzić do egzekucji, a w określonych sytuacjach także do sprawy karnej. Jednocześnie nie każda zaległość wygląda tak samo. Znaczenie mają dokumenty, powody braku płatności, sytuacja finansowa, próby częściowych wpłat i to, czy podjęto działania w celu zmiany wysokości alimentów.
Najgorszym rozwiązaniem jest milczenie i brak dokumentów.
Jeżeli alimenty są za wysokie w stosunku do obecnych możliwości, trzeba rozważyć sprawę o ich obniżenie. Jeżeli przyszło wezwanie na policję, trzeba przygotować się do złożenia wyjaśnień. Jeżeli kontakty z dzieckiem są utrudniane, trzeba uporządkować ten problem osobno.
FAQ
Nie. Brak kontaktu z dzieckiem nie znosi obowiązku alimentacyjnego. Utrudnianie kontaktów należy rozwiązywać w odrębnym postępowaniu.
Może mieć znaczenie, ale nie zawsze rozwiązuje problem. Jeżeli alimenty są płacone poniżej zasądzonej kwoty, zaległość nadal może narastać.
Warto zebrać dokumenty dotyczące dochodów, kosztów, zdrowia i sytuacji zawodowej oraz rozważyć pozew o obniżenie alimentów. Samo zaprzestanie płatności może pogorszyć sytuację.
Przed złożeniem wyjaśnień warto skonsultować sprawę i przygotować dokumenty: przelewy, zestawienie zaległości, dokumenty o dochodach, komorniku, pracy, zdrowiu i sytuacji rodzinnej.
Nie automatycznie. Do czasu zmiany wysokości alimentów obowiązuje dotychczasowa kwota. Złożenie pozwu może jednak mieć znaczenie dla uporządkowania sytuacji na przyszłość.